28.09.2015

Minimalizm

Natchnęło mnie, otóż do tej pory byłam typem chomika. Składowałam wszystkie ubrania, bo może się przydadzą, kosmetyki, bo może kiedyś użyje, książki, bo może kiedyś przeczytam.

Wszystko doszło do punktu kulminacyjnego, gdzie bez zawahania mogę powiedzieć, że ilość posiadanych przeze mnie rzeczy jest przytłaczająca.
Przez ostatni tydzień sprzątałam komodę. Przeraziła mnie ilość kosmetyków, które już nie nadawały się do użycia, a ich zużycie wynosiło nie więcej jak 50%. Nawet nie same kosmetyki, uwielbiam czytać i kupować książki, ale kiedy odwrócę się w stronę biblioteczki, to widok tylu książek, w tym 30% nieprzeczytanych, których tematyka nawet mnie nie interesuje również nie jest przyjemny. Że nie wspomnę o ubraniach walających się WSZĘDZIE, odwiecznym nieporządku w szafie i codziennym marnowaniu czasu na "nie mam się w co ubrać".

Postanowiłam coś w swoim życiu zmienić, a wychodzi na to, że zmieniam wszystko, jednak czuję się z tym świetnie.
Mangi wystawiłam już na aukcje, książki wystawię w czasie najbliższym. Moje ulubione tytuły oczywiście zachowam, jednak stanowią one może 15 % całości.
Jeśli chodzi o szafę, zrobiłam już porządek, w najbliższym czasie w Factory będzie akcja recyklingu ubrań, gdzie większość zaniosę, a niektóre oddam znajomym.

Stworzyłam również "capsule warderobe" składającą się z dokładnie 33 rzeczy. Idealnie udało mi się zmieścić w limicie, ale o tym dokładniej innym razem.

Poprzez minimalizm nie mam zamiaru ograniczać się, czy też liczyć wszystkie posiadane przeze mnie rzeczy. Zupełnie nie o to mi chodzi. Chcę się uwolnić od odwiecznie trapiącego mnie konsumpcjonizmu, i składowaniu dosłownie wszystkiego. Skupić się na przeżywaniu, a nie posiadaniu :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz